Creep

Rozproszeni w popłochu wykrzykujemy stale frazesy. Że zima za zimna, że lato za gorące, że wszystko, co nas dotyczy złym jest i każdy ma lepiej. Cierpimy na nieskończoność.
Jakie to dawne.

5 lat posuchy. Jezusmariaiktotamjeszcze. A Irlandia wciąż deszczowa, choć deszczem ciepłym. A słońce wciąż na drugiej stronie półkuli. A muzyka wciąż gra i pogrywa. I strony w książkach nadal się kartkują nieskończenie.
Choć Belgia teraz zimniejsza, to ma wiele ukrytych i nie, małych galerii i ludzi z dobrymi manierami.
A co z tą Polską?

MO

Powiedziałem: znam takie miejsce,

gdzie przychodzą umierać koty.
Zapytałem: chcesz je zobaczyć?
Odpowiedziała: nie chcę.

Powiedziałem: jest jasne i ważne.
Powiedziałem: jest czyste i pierwsze.
Zapytałem: chcesz je zobaczyć?
Odpowiedziała: nie chcę, nie chcę.

Powiedziała to w taki sposób,
że musiałem odwrócić się od niej.
Od tamtej pory
powoli
zbliżam się
do wyjścia.

Wysokie loty

Ona jeszcze nie pomyślała, że to nie lenistwo ją dopadło. Ona jeszcze nie zawierzyła wszystkiemu bogu. Ona ma jeszcze nadzieję.

Jutro też pójdzie nad rzekę, dozna miłego uniesienia. Dowie się, że samotność bywa bardzo towarzyska. Samotność towarzyszy, pomyśli. Przebiegnie bezdomny pies, wiatr sypnie jej piaskiem w oczy, na głowę spadnie liść. Nie zrozumie jak może być tak daleko miejsca, które pokochała mimowoli. Zadzwoni pod losowy numer i nic nie powie. I znowu dozna uniesienia. Jest przecież taka bystra, taka odmienna, taka nowocześnie artystyczna. Pierdoli artystyczny nieład, artystyczne dyrdymały! Ona jest artystką wysokich lotów. Pisze dużo wierszy, czasem nawet coś sobie zanuci. Przecież.
Nie spotka w tym dniu nikogo, nie namaluje, nic nie przeczyta, nie stworzy. Niczego się nie dowie. Po prostu zamrze. I to też będzie marazm artysty. Brak wołania, brak ukazywania światu, brak inspiracji, brak motywów i odczuć. 
Jutro będzie kolejnym dniem jej nienawiści.

Motrty

Nie spełniasz podstawowych warunków, a chcesz być narratorem.
Mały domek, obrośnięty mchem i bluszczem, mnóstwo pająków. Duży ogród, jedno duże drzewo. Wielki cień robiące. Dzieci w oddali skaczące na skakance, nieprzyjemny stukot, szuranie, buranie, klaskanie, krzyczenie. Horyzont zachodzący mgłą. Wyjmujesz powoli papierosa, którego nie odpalasz. Uświadamiasz sobie, że to miasto przecieka ci między palcami, że wcale-a-wcale go nie znasz, wcale-a-wcale nie słyszysz (nie licząc dzieci, dość irytujących). Znasz jedynie pare nazw ulic, kilka kościołów, niewiele sklepów. Dwoje, może troje ludzi. I tak nieważnych. Trwasz w niebycie, nie tańczysz na dyskotekach, podobno nie umiesz się bawić. Siedzisz w wielkim cieniu, sprawiasz wrażenie jakbyś siedział martwy. Czasem coś przeczytasz, pare zdań, bo nad każdym się słowem zastanawiasz. Proszę sobie wyobrazić! Żywotna martwota. Ktoś każe ci ulepić… raczej poskładać wszystkie elementy w sobie, tak, abyś mógł zacząć normalnie żyć. Świadomie i racjonalnie. A ty nadal żywisz się tylko martwotą. Żywisz się nią.

’05

szukam cię w całym domu
po kątach
herbatach
łóżkach kochanek
.
tylko łatwość jest skłonna do czynów pochopnych

Make

I cokolwiek się nie usłyszy, smutną to muzyką będzie. Hermetycznie zamknięty, doszczętnie wypełniony.
I cokolwiek nie przeczyta się, elegią się okaże. Manifest przeciwko bezbronnemu. Wykrzykiwane groźby.
Ale wszystko, co zobaczy… Tego już nigdy nie zapomni. Nie zechce zapomnieć.
Bywały dni, kiedy wiatr tylko po polu dźwięczał, w domach cisza zalegała, skrzył się śnieg. I to dobry czas był, na marazm przejściowy.
Skoro mam już płeć, a ty jesteś dorosły, to może niech zabrzmi ten dźwięk zespolenia.

Blue

Rozświetlony pejzaż za oknem. Małomówni towarzysze. Zbyt ciekawe sytuacje, by można je przeoczyć. Chodzisz bez ładu i skupienia. Pozwól znów odżyć kontrastom w tobie. Niech rozkwita to, co zasadzone.
Takiego sterylnego życia nie chcę, proszę pana. Przecież jestem na wciąż rozbudowywanym zakręcie, tak zwanym. Przecież mój pocałunek to jest krew i ty jesteś prawda. Niech rozbrzmiewa to, co dawno już zagrane być miało! To, co zapomniane powoli się staje. Niech nie będzie kolejnym elementem historycznym!
Sztandary, gazety, dylematy, gawiedź i dosadność. Nie traktuj tego aż tak osobiście.

Czasami

Bełkot, bo bez papierosa (tygodniowy marazm-(jużnie)palacza).
Próbowałam być dopasowana do rzeczywistości. Zmiana otoczenia, przede wszystkim ludzi…, ale i muzyki, filmów, kulturalnej otoczki. Nicto! Śpiewająca wyspa islandzka. Zimna, błękitna raz, granatowa dwa. Brak częstych dotyków, a jeśli to nienachalnych, nieobraźliwych.

Wielkie bębny uderzają o przemarznięty brzeg irlandzki. Nie ma nikogo. Słychać tylko szum morza i własny oddech. Dość przyspieszony. Bądź uderzająco podobny do morza, mówię. I oto! Cisza. Wiesz…, on ma w dupie, że myślisz o nim jako o małoartystycznym. Nie o to chodzi, spróbuj zrozumieć. A ja? A ty? Odrobina miejsca na skale, którą wyrzeźbiły ciężkie, długie lata. Mamy swoją własną muzykę.
__________
W całym brakuprzepychu widać tylko jedną nierodzinną osobę. M., kobietę z Norwegii (aktualnie, bo kto wie, dokąd później pozdrowienia posyłać trzeba będzie). Nie od dziś wiadome, choć skurczona lista obecnych trochę dziwi. Kobieta z Norwegii dostanie kiedyś Nobla za cierpliwość.

Próbuję panować nad addykcją, cholera.

I used to know

Gdy wolne skojarzenia rozmywają się z racjonalnym myśleniem. Gdy świat, który widzisz wydaje ci się skurczony tylko do kwestii, czy sytuacji, które są dobre, a te o pejoratywnym zabarwieniu – nie mają żadnego znaczenia. Jak poeta nazwałby ‚pójście na łatwiznę’?
Ważnym jest, żeby wysnuwać wnioski, żeby „wspomagacze” w formie książki czy filmu, nie wyznaczały tobie drogi, a pozwalały wybrać. Wybierać. Rozwijały światopogląd, a nie go całkowicie kształtowały. Podejście do mądrości bez inteligencji przynosi jedynie płytkie efekty.
Intelektualizacja świadoma sprawia przecież, że ani świat, ani ty sam nie jesteś zbawiony. Poza tym nie trzeba wysiłku, żeby zrozumieć nonkonformizm, natomiast ogromnego zaangażowania wymaga zrozumienie przykładnej, solidnej dokładności w realizowaniu norm społecznych, tak zwanych. Niby jesteś przeciw, ale nie nie powiesz. Niby jesteś zbuntowany, ale podążasz za gawiedzią, żeby było łatwiej. Niby powiesz kurwa, ale ta kurwa nie jest naładowana żadnymi emocjami, a jedynie stanowi przerywnik. Pseudointelektualne książki również mają swoje zalety. Dają ludziom poczucie, że też są inteligentni. Ze szkodą dla tych inteligentnych niestety.
Fakty często są zgubne. Możesz kontrolować sytuację stuprocentowo, nigdy nie procesy psychiczne. Bo zapominasz o bodźcach bezwarunkowych. Czy i takie truizmy muszę wypisywać?

147

Moczenie opuszków palców w morzu, łapianie liści, zatrzymywanie się przy każdej ładniejszej rzeczy napotkanej. Niedopuszczanie myśli, że mogłoby to się kiedyś skończyć. Wiedza, że jednak się nie skończy, dopóki sami nie zakończymy.